| Archiwum T: rak wspak |
| Strona główna |
rak wspakOdwieźliśmy Karolcię na lotnisko. W dwie rodziny. Gustaw trzymał się dobrze, pochłonięty samolotami i pozostałym ustrojstwem poruszającym się po płycie lotniska. Ja rozkleiłem się przy pożegnaniu. Jechaliśmy potem z Gustawem w deszczu do moich rodziców. Patrzyłem w tylne lusterko jak się kiwa, mruży oczy i w końcu zasypia w foteliku. Miałem ochotę tak jechać w nieskończoność - samochód, deszcz, Margański w Trójce. Miało to w sobie jakieś ukojenie. Zwolniłem, żeby przeciągnąć te 50 km w czasie. Dzięki temu wyszło mi niskie spalanie. Wieczorem śledziliśmy ich Air China na flightradar24. Poszedłem usypiać Gustawa jak tylko zakręcił po starcie nad Frankfurtem. Wróciłem gdy byli nad Witebskiem. Na wysokości Smoleńska nagle zniknął z mapy. Zimny dreszcz. Zasnąłem gdy byli nad Uralem. Jeśli chcesz i możesz - pomóż cofnąć raka. 2012-01-07|23:29:13|skomentuj (0) |