| Archiwum T: 2009 W MIGAWKACH |
| Strona główna |
2009 W MIGAWKACH2009 był intensywny w przeżycia. Zaczęło się od mieszkania. Rok temu sylwestra świętowaliśmy z dużym brzuchem w pustym pokoju po Michale, przygotowując się do wyburzania ściany i ogólnej personalizacji chaty. Trochę czasu nam zeszło - w międzyczasie piłkarze ręczni zdobyli brązowy medal ("tylko spokojnie. mamy dużo czasu, zostało 15 sekund"), a Justyna Kowalczyk dwa złote i trzeci malutki (znaczy się, brązowy) - to, co odłożyliśmy na później, zapewne przepadło, lub idzie w żółwim tempie. Generalnie chyba nienajgorszy efekt, sporo doświadczeń i kilka refleksji na temat tzw. fachowców. Gdy uzyskaliśmy pożądny poziom satysfakcji, zajęliśmy się czekaniem, kładzeniem ręki na brzuch, ćwiczeniem oddechu, oglądaniem True Blood i Ligi Mistrzów (Karolcia zakochała się w Arszawinie), przeszmuglowywaaniem moich organek z Anglii oraz - jak przystało na rok zmian - wybieraniem samochodu.
W maju świat stanął na głowie. Urodził się Gucio i życie - cóż za slogan - nabrało jeszcze większego rozpędu. Pierwszy miesiąc, chrzest, pierwsze uśmiechy, drugi miesiąc, urlop, trzeci miesiąc, obrót na brzuch, pierwsze obiadki, raczkowanie, wstawanie, dwa zęby, wykręcone kanciaste uchwyty z szafek, zaślepione kontakty, choinka u dziadków na stoliku poza zasięgiem ręki - 7,5 miesiąca jak z bicza strzelił.
W końcu przyszły emocje w jeszcze innej tonacji. Najpierw nagła choroba babci z niespodziewanym zakończeniem. Potem 40 dni tęsknoty dziadka i w przeddzień wigilii znów te same miejsca - kościół, cmentarz, stypa. Widzę Gucia, jak dzień przed początkiem choroby babci obłapia ją, jak nikogo wcześniej i obcałowuje. Dziadek z Guciem na kolanach, dzień przed śmiercią, wygląda o te co najmniej 40 dni młodziej. Wczoraj podjechaliśmy do domu dziadków. Pusty. Otwierając bramkę miałem wrażenie, że to już zupełnie inna historia. Druga część filmu. Pustka nie do ogarnięcia.
Książka roku:
Film roku:
Piłkarz roku: 2009-12-31|20:06:35|skomentuj (0) |